czwartek, 20 lutego 2014

Ryby

Z każdego miejsca można przywieźć jakieś pamiątki. Znad morza przywieźć można bursztyny, muszle, drewniane statki, ceramiczne figurki fok, mew i latarni morskich. Z gór natomiast wrócimy z ciepłymi skarpetami, pluszowymi owcami, poduszkami, kożuchami i ciupagami. Można by wymieniać i wymieniać :) 
Z roku na rok pojawiają się coraz to nowsze "pamiątki", które nie zawsze mają coś wspólnego z danym regionem.  W Karpaczu spotkałam ryby - do gór mi nie pasują. Często zastanawiam się kto i po co takie "cuda" wymyśla? A może pomylili dostawy i pluszowe ryby zamiast nad morze trafiły do Karpacza? :)


17 komentarzy:

  1. I nad morzem można kupić ciepłe skarpety, kapcie i kożuszki :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudno, liczy się pieniądz i to przykre :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście, ludzie mają różne pomysły :-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. A moze jakas bajka o rybach byla...albo dzieje sie gra?

    OdpowiedzUsuń
  5. Może to z myślą o wędkarzach odwiedzających góry :) Chyba te pluszaki musiały być dość spore? Przynajmniej tak wyglądają na zdjęciu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spore są! Robione pewnie z myślą, aby głowa miała miękko haha

      Usuń
  6. Komercja nie zna granic. Nad morzem owieczki góralskie i taki naprzemiennik. Jesli kupują to się zaopatrują i się młynek kręci ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zauważyłam różne gatunki ryb...
    Gdyby to były pstrągi?
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Turyści wszystko kupią, nawet ryby w górach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyżbyś nie słyszała o rybach górskich?
    Ja też nie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie Chińczycy opanowali sztukę gadżeciarstwa i wypychają wszędzie gdzie się tylko da. ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow. Takich ryb to jeszcze nie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś kupiliśmy synowi drewniany kuter, śliczny z linami w Zakopanym, ma go do tej pory a uparł się wtedy aby kupić ciupagę i ten kuter.Było to prawie 20 lat temu, chyba wtedy nie było chińszczyzny...

    OdpowiedzUsuń